IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
Co i jak w świecie piłki, Mały blog na temat sportowych
Jason Bourne
post Oct 26 2013, 21:26
Post #1


Catholic


Grupa: Ligowiec
Postów: 1,196
Dołączył: 1-October 09
Skąd: Polska
Użytkownik nr: 16,657



Oto mój pierwszy tekst, który postanowiłem zamieścić. Wcześniej pisałem o rzeczach związanych z ligą pesa. Po nabraniu doświadczenia postanowiłem zamieszczać periodycznie wszelkie komentarze na temat wydarzeń ze świata footballu. W niedługim czasie zostaną podjete kolejne kroki w celu dalszego rozwoju. Jeśli jest w nieodpowiednim temacie, bardzo proszę o przeniesienie go w odpowiedni.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Jason Bourne
post Oct 26 2013, 21:33
Post #2


Catholic


Grupa: Ligowiec
Postów: 1,196
Dołączył: 1-October 09
Skąd: Polska
Użytkownik nr: 16,657



Nowe oblicze Barcy i Realu w 226 Gran Derby



Teatr zakończony. Jednak co poniektórzy wyszli już z wprawy. Mowa o slow motion w wykonaniu baletnicy Pique, który niczym rażony prądem po sekundzie padł na ziemie. Adriano również nie pozostał mu dłużny i chociaż sam faulował, sędzia odgwizdał faul na nim. Odgwizdanie rzekomej "ręki" Bale'a w polu karnym. Kartka dla Ramosa, w sytuacji gdy rzekomo faulował/ uderzał łokciem Neymara. A propos Brazylijczyka- rozegrał on świetnym mecz, ale baletu się nie ustrzegł. I na koniec ewidentny karny i faul Mascherano. Ronaldo był ewidentnie faulowany, jednak sędzia jak to ma się w meczach Barcy widzi tylko faule przeciwników. Nie ważne z kim gra Barca- Realem, Milanem, Chelsea to i tak gwiżdżą na korzyść Blaugrany. Jako kibic Realu przyznaję, że Real jest w tej hierarchii tuż za Barcą. Wracając do teatru- brakuje na boisku takich graczy jak Carles Puyol, który jest ceniony nawet w stolicy Hiszpanii za profesjonalizm, podejście do piłki i grę ( link: PUYOL I PIQUE). Faceta z jajami, który weźmie jednego z drugim mazgajem i pouczy ich jak profesor niesforne dzieciaki. Idealny przykład dawał swego czasu właśnie Puyol.

W dzisiejszym Gran Derby optyczną przewagę z miała Barca, jednak podobnie jak w środowym starciu Realu z Juve- teoretycznie remis byłby najbardziej sprawiedliwy. Chciałbym zaapelować do przeciwników Karima Benzemy- dajcie facetowi spokój! Co spieprzy to spieprzy, jednak jest to w tej chwili napastnik dający bardzo wiele drużynie. Co z tego, że czasem zacina się jak Lewy w kadrze, jednak zaangażowania nie można mu odmówić. Zasuwa na całej długości i szerokości, cofa się do połowy. Karim w Lyonie grał często jako skrzydłowy i nie był to nigdy golleador, a raczej napastnik typu Rooney. Widać gołym okiem, że Barcelona z sezonu na sezon gra coraz bardziej toporniej. Jest tak przewidywalna jak odpadnięcie polskiego zespołu w eliminacjach do europejskich pucharów. Era Pepa i R10 przemija, a kryzys dopadł nawet kataloński klub. Generacja młodego pokolenia- Messiego, Iniesty, Xaviego, Puyola, Santosa, Messiego (o ile można go nazwać wychowankiem) Pedro czy nawet Pique (żaden z niego international level) niestety nie ma swoich następców. Baby boom w Barcelonie wygasa. Bardzo ciekawy tekst pojawił się na blogu FCB LINK DO BLOGU


Będąc konsekwentnym należy przyczepić się również do Królewskich. Podopieczni Carlo Ancelottiego przegrali spotkanie z Barceloną, ponieważ grali zbyt wolno i przewidywalnie. Taktyka rodem z Realu Jose Mourinho nie była tak dopieszczona jak przez samego protoplastę "The Special One". Jako pivot zagrał wtedy Pepe. Dziś ta rola została powierzona Ramosowi, który powinien wylecieć z boiska. To jedna jedyna korzystna decyzja sędziego na rzecz Królewskich. W obronie po raz pierwszy od pierwszej minuty zagrał młody Varane- odkrycie asystenta Carlo- samego Zizou. Francuz potrafi grać czyściutko w kilku kolejnych spotkaniach i dziś również tak było. Real grał koszmarnie w obronie, Varane dał się ograć Sanchezowi jak Wałdoch Paulecie. Co prawda bramkę zawalił ktoś inny, ale o tym kilka zdań niżej. Na prawej stronie w miejsce Arbeloy zagrał Carvajal, jednak liga niemiecka to na dzień dzisiejszy odpowiedni poziom dla tego piłkarza. Poniżej oczekiwań zagrał, a raczej zameldował się na murawie Gareth Bale. 91 baniek biegało ospale po płycie Nou Camp i Walijczyk nie pokazał nic specjalnego. To dopiero drugi występ od pierwszej minuty w wykonaniu byłego gracza Tottenhamu. Ancelotti musi w końcu zrozumieć, że Real Madryt nie może grać defensywnie, bronić się i ospale budować ataki. Jeśli tego nie zrozumie, jego przygoda z klubem zakończy się podobnie jak ostatniego Włocha zatrudnionego na stanowisku szkoleniowca Królewskich. Fabio Capello pomimo zdobycia w sezonie 2006/07 majstra z Realem to został wyrzucony na bruk. Powodem banicji był brzydki, niemadrycki i koszmarny dla oka styl, jaki prezentowali Los Blancos.

W dzisiejszym spotkaniu in plus zaskoczył ... Pepe! Portugalczyk grał czysto, pewnie i był spokojny oraz potulny jak baranek. Niesforny obrońca zaprezentował się niczym dostojny feudał, będący aż zanadto opanowany. Pepe przyzwyczaił każdego fana futbolu do ostrych, często brutalnych i bezpardonowych ataków na nogi rywali. Dziś wyglądał jak po przyjęciu 400 mg dawki Tegretolu. Ramos niestety nie trzymał nerwów na wodzy i powinien zostać wyrzucony z boiska. Zawiódł po raz kolejny Di Maria. Argentyńczyk gra w kratkę- po 4 doskonałych spotkaniach, następuje jedno beznadziejne i to w najważniejszym meczu. Dziwi brak w podstawowej 11- Isco. Młody Hiszpan nie wszedł nawet z ławki rezerwowych. Jese udowodnił, że należy na niego częściej stawiać, a zakup Bale'a był chyba zbyt pochopny, bo Walijczyk potrzebuje czasu na przestawienie się z angielskiej piłki na hiszpańską oraz kilku tygodni na rekonwalescencję po urazie. Barca odskoczyła Madrytowi na 6 pkt. i dzierży samotnie fotel lidera. Na pewno wygrana z Realem na kilka dni uspokoi fanów i działaczy Blaugrany, jednak Barca ma nadal problem, bo ich gra nie jest już tak efektywna i efektowna jak kilka sezonów temu. Być może już w następnym sezonie włodarze z Barcelony będą musieli głębiej zajrzeć do portfela w celu zakupu kilku solidnych grajków, po wydaje się, że ten sezon jest ostatni na wysokim poziomie dla starzejących się legend tego klubu- Xaviego.

Było to 226 El Clasico, w którym pierwsze skrzypce nie grały największe gwiazdy obu zespołów- Messi oraz Ronaldo. Pozostali w cieniu drugorzędnych aktorów. Na koniec kwestia bramek i tego, czy Diego. Lopez mógł się zachować lepiej. Moim zdaniem przy pierwszej pierwszej bramce, przy której nie zareagował, mógł chociaż wykonać ruch w stronę piłki. Futbolówka uderzona przez Neymara nie zmieniła toru lotu. Przy drugiej, niestety przy niej zawinił bramkarz Królewskich. Niepotrzebne wyjście do- właśnie czego? Sanchez nie w swoim stylu, ograł rywala i zaaplikował drugiego gola. Kamery w tym momencie skierowane były tylko w jedną stronę- na ławkę rezerwowych Realu. A tam od dobrych kilku miesięcy zasiada na niej legenda klubu, którą w tak młodym wieku jak na bramkarza spotkało takie nieszczęście. Gdyby Carlo był konsekwentny, postawiłby w kolejnym spotkaniu na Ikera.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Jason Bourne
post Dec 4 2013, 22:11
Post #3


Catholic


Grupa: Ligowiec
Postów: 1,196
Dołączył: 1-October 09
Skąd: Polska
Użytkownik nr: 16,657



Polskie nieudacznictwo w Europie



Pięć meczów- zero punktów, zero strzelonych goli i osiem straconych. Wynik niegodny mistrza kraju, zdobywcy pucharu kraju oraz drużyny, która w tym sezonie miała awansować do Ligii Mistrzów. Na szczęście na planach się skończyło, a boisko jak ma to w zwyczaju, wszystko zweryfikowało. W eliminacjach udało się tylko dwa razy wygrać z kelnerami z Cymru. Następnie remisy z Molde i mistrzem Rumunii, by w ramach pocieszenia trafić do "czyśćca", a tam rywalizować ze średniakami europejskimi. Tyle, że Ci średniacy okazują się jak dla naszego Mistrza za mocni. Niedobrze się robi, kiedy się patrzy, jak polski zespół dostaje bęcki z rezerwami Lazio, średnim Trabzonsporem i półamatorami z Cypru. Mówiło się o awansie, o 12 pkt w sześciu spotkaniach. Może prezesowi Leśnodorskiemu chodziło nie o punkty, a o ... stracone bramki?! Legioniści będą musieli wspiąć się na swój optymalny poziom, aby tej niechlubnej sztuki uniknąć. Ciekawe czy Cypryjczycy okażą się na tyle litościwi, żeby dać sobie strzelić bramkę. Legia Warszawa jest najgorszą drużyną w czteroletniej historii tych rozgrywek. Warszawianie grają ( raczej potykają się o własne nogi) toporny futbol. Poziomym ich gry jest daleki od standardów europejskich. Bliżej zaś do ogólnokrajowych i to polskich. Za słabi nawet na Ligę Europy, za mocni na Polskę. Co z tego, że w lidze polskiej czasem wpadnie (przypadkowy) ładny gol, czasem wyjdzie komuś kiks, z czego powstanie "fenomenalny" cross bądź czasem komuś zejdzie piłka i wpadnie przepiękna bramka. To wszystko jest dziełem przypadku.

Nasza liga jest daleko już nie tylko za cypryjską, rumuńską czy duńską. Jesteśmy na poziomie ormiańskich, gruzińskich oraz macedońskich rozgrywek. Nie mydlmy sobie oczu. To co widzimy w telewizji to tylko ładna zastawka, a samo danie (ekstraklasa) jest zwykłą zalewajką. Szacunek dla tych, którzy trzymają nerwy na wodzy i obejrzą pełne dziewięćdziesiąt minut zmagań naszych kopaczy. Polskie zespoły przynoszą wstyd na arenie międzynarodowej. Podopieczni Jana Urbana powinni pieszo wracać z meczów w Turcji, Włoch i Cypru. Haniebną rzeczą jest prezentowanie futbolu (a raczej jego brak), który serwowali kibicom polskie zespoły w Europie. Bo Legia i Lech przyniosły więcej wstydu od porażki Śląska z Sevillą (1:9 w dwumeczu). Można przegrywać, jednak trzeba schodzić z boiska jak zwycięzca. Należy oddać serce i ducha na murawie. Polskie kluby co najwyżej (p)oddali się przed samym spotkaniem. Co tydzień balonik pt. "Ekstraklasa" jest nadmuchiwany do granic możliwość. Opakowanie jest wręcz idealne, produkt najgorsza klasa.
Polska reprezentacja w piłce nożnej periodycznie spada w rankingu FIFA. Na chwilę obecną zajmujemy 78 miejsce, a to dziewięć pozycji niżej w stosunku do ostatniego wyniku. Nie ma co się dziwić takiemu rozwojowi wydarzeń, bo wygrane z San Marino czy u siebie z Mołdawią nie wywindują nas do czołowej 20. Ostatnia porażka ze Słowacją (60 w rankingu) pokazała nam miejsce w szeregu. Na nic zdał się remis z Irlandczykami, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni. Skoro nasze armaty są nienaoliwione to nawet jeden na kilka meczów wystrzał nie zmieni miejsca w rankingu. Na początku kadencji byłego selekcjonera Waldemara Fornalika ubolewaliśmy, że znajdujemy się w szóstej dziesiątce rankingu. Dziś jesteśmy poniżej dna. Przed nami znajdują się takie potęgi jak Libia, Uzbekistan, Jordania, Haiti czy Sierre Leone. Wielu z kibiców zastanawia się, czy w tych krajach prowadzone są rozgrywki ligowe!? Na ogonie zaś mamy Jamajkę, DR Kongo, Ugandę i Oman. Komentarz zbędny...

Co do debiuty Adama Nawałki, jedno mi przychodzi do głowy. Panie Trenerze niech Pan odpuści sobie zawodników z ligi polskiej. Co najwyżej 2-3 nadaje się do gry, reszta prezentuje fatalny poziom. Niedługo to na stadionach europejskich będziemy słyszeć pamiętną radę z meczu Podbeskidzie- Legia. Tylko tym razem zamiast nazwiska Kuby Wawrzyniaka, usłyszymy " Grajcie na Kosznika, Kamińskiego, Jodłowca i Pazdana. Oni są "cieńcy"!" Sama chodząca encyklopedia futbolu- trener Jacek Gmoch ma takie samo zdanie co do naszych ekstraklasowych kopaczy. Nie mamy z czego czerpać, nie mamy własnych urodzajnych źródeł, złóż talentów, dlatego czerpmy z tych, którzy dostępni są za granicą. Dajmy spokój Obraniakowi. On ewidentnie ma w czterech literach reprezentowanie naszych barw. A z niewolnika nie ma pracownika. Bez Obraniaka życie w kadrze istnieje. Jako mediapunta moze grać Robert Lewandowski, a przed nim Arkadiusz Milik. Ten drugi jest gwiazdą młodzieżówki i wyrabia sobie markę w Augsburgu. Idzie mu nieźle, szczególnie w kadrze pod wodzą Marcina Dorny. Być może takie ustawienie przyniesie więcej bramek i punktów. Bo ustawianie na szpicy Lewego i czekanie aż as Borussi Dortmund przełamie strzelecką indolencję to jak czekanie na to, aż polsi klub awansuje do ligii mistrzów. Robert w reprezentacji a w klubie jest niczym bohaterowie bestsellera Roberta Louisa Stevensona, czyli dr Jekyll i mr Hyde. Lewy mógł sam wygrać mecz z Anglią. W kadrze prezentowany przez niego nijaki. Robert przyjeżdzajac na zgrupowania wyglada jakby musiał grać z przymusu, na siłę oraz nie dla przyjemności. Wiadomo, zę w kadrze pieniądze są nieporównywalne mniejsze niż w klubie.

Zacznijmy eksperymentować, szukać odpowiednich miejsc na boisku dla piłkarzy, a nieopierajmy całej filozofii gry na trójce z Dormundu. Ten system do tej pory nie przyniósł nam żadnych korzyści.


Dla poprawienia humoru GRAJCIE NA WAWRZYNIAKA!


Ten post został edytowany przez Jason Bourne: Dec 4 2013, 22:12
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Jason Bourne
post Feb 24 2014, 12:46
Post #4


Catholic


Grupa: Ligowiec
Postów: 1,196
Dołączył: 1-October 09
Skąd: Polska
Użytkownik nr: 16,657





Król(ewscy) powrócił(li) na tron!



Dwadzieścia pięć kolejek, dwadzieścia siedem tygodni- tyle czasu potrzebowali piłkarze Realu Madryt na zdobycie tronu Primera Division. A sukces ten osiągnęli w ostatniej kolejce, pokonując słabe Elche 3-0. Ta sztuka nie udałaby się, gdyby nie wpadki największych rywali Królewskich.
W sobotę Barcelona skompromitowała się w meczu w San Sebastian. Wystarczyło więcej zimnej Carlosa Veli, który mógł co najmniej trzykrotnie wpisać się na listę strzelców. Dwukrotnie posyłał piłkę Panu Bogu w okno, trzecim razem od utraty bramki, Barcę uratował słupek. Jedyny plusik dla kibiców Blaugrany to gol Leo Messiego w kolejnym czwartym meczu. Argentyńczyk dochodzi krok po kroku do swojej optymalnej i stabilnej formy, czego nie można powiedzieć o jego drużynie. Po jednym z najlepszych spotkań (jak nie najlepszym) za rządów "taty" Martino w spotkaniu z Manchesterem City, Barcelona zalicza jedno z najgorszych w tym sezonie. A minęły zaledwie cztery dni od zdobycia fortecy w City. Dodatkowo może martwić słaba gra w i przyzwyczaili swoich fanów do destrukcji Katalończyków, którzy rzadko serwowali swoim fanom taką "ucztę" w tym sezonie. Trzy bramki w jednym meczu do tego tragiczna, fatalna, beznadziejna, juniorska gra Pique, głównego winowajcy egzekucji, wykonanej przez Basków. Tak słabego meczu obrońcy Barcy dawno nie widzieliśmy. W takiej formie Hiszpana to Marcin Robak nie miałby problemu wpakować 7 bramek. coraz częściej Barcelonie przytrafiają się takie anomalie. Kilka tygodni temu blamaż na Camp Nou i porażka z Valencią, po czym przyszły dwa łatwe zwycięstwa, w których Barca strzeliła 10 bramek!

W niedziele na trudnym terenie w Osasunie, Atletico zostało znokautowane przez miejscową Osasunę. 3-0 w pierwszej połowie ustaliło całe spotkanie. Atletico i Barca przy takich dewiacjach mogą zapomnieć o mistrzostwie.
Nowym liderem został Real Madryt. Królewscy (nie bez problemów) pokonał na własnym stadionie Elche 3-0, a na listę strzelców wpisali się gracze kupieni w letnim okienku transferowym. Ekipa Carlo Ancelottiego musiała poradzić sobie bez Cristiano Ronaldo, który pauzował ostatni mecz i w kolejnym spotkaniu będzie już do dyspozycji Włocha. Trzy punkty Królewskim zapewnił tercet- Isco, Illaramendi i Bale. szczególnie trafienie tego ostatniego było ozdobą całego spotkania. W następnej serii spotkań real zmierzy się na Vincente Calderon z Atletico. Derby Madrytu powinny być bardzo ciekawe, bo po nich piłkarze Diego Simeone mogą tracić do lidera aż 6 pkt. Jeśli wygrają zrównają się ze zdobyczą punktową z Królewskimi, a wtedy rozpocznie się od nowa wyścig o zwycięstwo w lidze. Patrząc na formę Atletico, Real nie powinien wrócić na tarczy.


Ciekawie było w ten weekend w naszej rodzimej lidze. Górnik Zabrze postanowił odpuścić sobie rywalizacje w lidze i dostał kolejną trójkę. Tym razem konkurs strzelecki urządzili sobie Mistrzowie Polski wygrywając 3-0. W równie ciekawym spotkaniu Wisła Kraków wyszła zwycięsko w derbach Krakowa. Podopieczni Franza Cudy nie pozostawili złudzeń Krakowi i pewnie wygrali 3-1. Idealny początek w Krakowie zaliczył Semir Stilić. Po jego dośrodkowanie piękną główką popisał się Arek Głowacki i Wisła wyszła na prowadzenie. Tuż przed przerwą Bośniak wpisał się na listę strzelców wykorzystując podanie od Pawła Brożka. Najładniejszą bramkę w tym spotkaniu zdobyli piłkarze Cracovii. Po pięknej akcji, rodem z Camp Nou piłkarską pajęczynę zerwał Ntibazonkiza. Dzięki zwycięstwu w derbach Krakowa, Wisła umocniła się na 2 miejscu i z taką formą europejskie puchary znów wrócą do stolicy Małopolski. Nad trzecim w tabeli Górnikiem ma już 5 pkt. przewagi. Warto dodać, że swój 3 występ zaliczył Filip Burdenski. Zwyżkę formy zalicza chorzowski Ruch. Tym razem ich ofiarą padł słabiutki Śląsk. Wrocławianie ulegli 2:3 piłkarzom Jana Kociana i widmo spadku gospodarzy jest coraz bardziej prawdopodobne. Nie można nie wspomnieć o rzezi w Szczecinie. Pogoń Szczecin urządziła sobie trening strzelecki z Lechem Poznań. Portowcy pokonali Kolejorz 5-1, demaskując wszelkie słabości poznańskiego klubu. Po takim meczu trener Rumak powinien sam oddać swój znacznik trenerski działaczom Lecha. Można przegrać, ale nie w takim stylu i w takich rozmiarach.


W Bundeslidze Bayern periodycznie powiększa swoją przewagę nad konkurencją. Tym razem Mandżukić i spółka wygrali 4-0 z Hannoverem. Drugą porażkę (licząc LM trzecią) pod rząd zaliczyli Aptekarze. Tym razem okazali się słabsi od Wolfsburga. Najbardziej rozczarowani tego weekendu są fani Borussii Dortmund. Efekt "nowej miotły" sprawdził się w Hamburgu. Przedostatni w tabeli przed tą serią spotkań piłkarze z Hamburga pokonali aż 3-0 wicemistrzów Niemiec. Trener Mirko Slomka zaliczył znakomity debiut. Ozdobą meczu byłą bramka z ponad 40 metrów autorstwa Çalhanoğlu. W tej sytuacji jak nowicjusz zachował się goalkeeper Borussii Roman Weidenfeller.


W Anglii status quo. Czołówka tabeli uformowała i zgodnie wygrała swoje mecze. Arsenal podniósł się po klęsce w LM z Bayernem, pokonując Sunderland 4-1. Lider Chelsea skromnie 1-0 pokonała Everton. Trzeci w tabeli Manchester City męczył się na własnym boisku ze Stoke. Do tej pory podopieczni Manuela Pellegriniego mogli pochwalić się najlepszą defensywą w Europie. Po zwycięstwie jedynie 1-0, stracili fotel lidera. Liverpool wygrał w zaciętym spotkaniu ze Swansea 4:3.

We włoskiej Serie A Kamil Glik nie zdołał zatrzymać "Starej Damy". Juventus w derbach Turyn pokonał Torino 1:0. Spotkanie mogłoby się skończyć innym wynikiem, gdyby nie zacięły się największe działa gości. Immobile i Cerci kompletnie przeszli obok spotkania. Polak zaliczył dobry występ, co cieszy przed zbliżającymi się Eliminacjami do Mistrzostw Świata we Francji. Zwycięstwo Juve zapewnił Carlos Tevez. Druga w tabeli Roma pokonała na wyjeździe Bolognę 1:0.


W Ligue 1 na szczycie utrzymują się najbogatsi. PSG w wyjazdowym meczu pokonali
Tuluzę 4:2. Kolejnym hat trickiem popisał się Ibra. W osiemnastce meczowej zabrakło Dominika Furmana. Goniące Paryżan Monaco wydarli w ostatniej minucie zwycięstwo w starciu z Reims. Gola na wagę trzech pkt. zdobył Layvin Kurzawa. 90 minut w barwach gości rozegrał Grzegorz Krychowiak. w szlagierze tej kolejki było bardzo nudno. Lille w spotkaniu z Lyonem zremisowało 0-0.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Reply to this topicStart new topic
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 



RSS Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 13th December 2017 - 06:32